poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Nowy wypiek...


A tutaj znowu wypiek na wspomnianym zakwasie. Chlebek coraz lepszy!!!

sobota, 23 lipca 2011

A tak wygląda chleb mojej produkcji...

Oczywiście chleb zrobiony na niżej opisanym zakwasie. Na zdjęciu największy to chleb pszenny, pozostałe dwa pszenno-żytni i żytni. Oczywiście wszystkie zrobione na zakwasie z mąki żytniej. Właśnie się studzą i czekają na konsumpcję ;-)

Zakwas, jak powienien wyglądać...

Mój zakwas po kilku użyciach. Zdjęcie przedstawia zakwas po kilku godzinach. Widać jak urósł. O to chodzi!!!













Drugie zdjęcie pokazuje co jest pod spodem. To oznacza, że zakwas pracuje.












Pozostały zakwas, który sobie odłożymy wykorzystujemy do następnego pieczenia chleba. Teraz jednak już będzie to trwało krócej bo zakwas jest już bardzo dojrzały. Z mojego doświadczenia wynika, że jeden dzień wystarcza aby zachowany zakwas wymieszać z taka samą ilością mąki i pozostawić w ciepłym miejscu. Po tym jednym dniu mamy już dwa razy więcej zakwasu. I znowu z połowy robimy nowy chlebek a drugą połowę odkładamy na następne pieczenie....

Chleb na zakwasie - jak to zrobić?

Chleb na zakwasie,

Co mnie skłoniło do napisania tego bloga to fakt, że w sklepach bardzo trudno dostać dobrą, zdrową żywność. Od jakiegoś czasu zwracam na to uwagę ze względu na swoje zdrowie i stwierdzam, że np. kupienie dobrego chleba to na prawdę trudne zadanie. Są sklepy, piekarnie, oferują niezłe chlebki, chwaląc się, że "na zakwasie" ale z tego co mi wiadomo i tak mamy tam trochę drożdży i do końca nie mamy pewności co naprawdę jemy... ;-)

Zakwas, co to takiego? Tak naprawdę, to popsuta, sfermentowana mąką. Jak to zrobić? Ja poszukałem w internecie, przepisów jest na prawdę bardzo dużo. Postanowiłem jednak, że wypracuję swoją metodę, która do dzisiaj się sprawdza. Czego potrzebujemy, no na pewno mąki, najlepiej żytniej typ 2000 podobno najlepszy, ale ostatnio kupiłem żytnią zwykłą i też działa.Na początek proponuję kupić kilogram i teraz tak bierzemy około 100g mąki, wsypujemy do większej miski, dodajemy wody, tak aby otrzymać średnio gęstą masę. Dobrze, mieszamy, żeby nie było grudek, przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy do dnia następnego. Podobno ważna jest temperatura, ja zacząłem zabawę latem, tak więc w domu miałem 23-25 stopni Celsjusza. W zimie dobrze podobno postawić zakwas blisko kaloryfera, lampki lub generalnie w jakimś cieplejszym miejscu. Codziennie, przez 5 dni dodajemy 100g mąki troszkę wody, dobrze mieszamy, znowu przykrywamy i już. Po 2-3 dniach powinniśmy zauważyć, że nasza masa troszkę zaczyna pracować, pojawią się jakieś bąbelki, może nawet trochę urosnąć! Po 5 dniach nasz zakwas powinien być gotowy! Generalnie, przygotowanie zakwasu i upieczenie chleba nie zabiera dużo czasu, ale trzeba być przy tym cierpliwym. Zakwas, generalnie robi się sam, poświęcam mu dziennie około minuty, naprawdę... ;-) Następnie zabieramy się za pieczenie chleba...

A więc mamy zakwas, po 5 dniach powinniśmy go mieć tak z 500g, dość sporo. Ale chodzi o to, żeby sobie np. połowę odłożyć do pojemniczka i do lodówki. Będzie na następny chleb! ;-)
Z czasem wypracujecie sobie metodę. To nie jest tak, że ja napiszę weź 100g zakwasu do tego dodaj 300g mąki i wyrób ciasto. Według mnie trzeba sobie wyrobić własną metodę, eksperymentować, tak jak ja to zrobiłem. Później jest się dumnym z końcowego wyniku. Ale dobra wracam do wskazówek. Bierzemy połowę tego naszego zakwasu i dodajemy mąki, trochę wody, około 200-300ml z dodatkiem soli, tak około 10g soli, masa zaczyna nam gęstnięć, generalna zasada to wyrabiać ciasto z 10-15 minut i doprowadzić do tego aby masa nie kleiła się już do rąk, kwestia wyczucia. Należy dobrze wygniatać, bo woda w cieście może się "ukryć" gdzieś wewnątrz, trzeba tam dotrzeć i zlikwidować "wilgoć" dodając mąki. Kiedy mamy już "kulkę" ciasta, formujemy ją i do naszej foremki, dobrze jest też naciąć nożem ciasto od góry.  Na początek proponuję mały pojemnik, odradzam robienie dużego chleba na początku, bo jak nie wyjdzie to człowiek może się zniechęcić.
Formę do chleba najlepiej wyłożyć jest papierem do pieczenia. Po włożeniu do formy odstawiamy ciasto na około 2-3 godziny. Ja wkładam je do piekarnika i włączam żarówkę, tak żeby uzyskać około 30 stopni Celsjusza. Ciasto wówczas sobie troszkę popracuje i ładnie urośnie.
Po tym jak ciasto urośnie bierzemy się za pieczenie. Ja po kilku miesiącach wyrobiłem sobie następujące parametry pieczenia - piekarnik z termoobiegiem nastawiam na 190 stopni Celsjusza i po rozgrzaniu wstawiam chleb na 45 minut. Nie wkładamy ciasta do ziemnego piekarnika. Należy przy tym uważać bo są różne piekarniki z różnymi funkcjami i różnymi mocami, trzeba to sobie przetestować. Dobrze jest też do piekarnika na blachę wlać szklankę wody, żeby była większa wilgotność w środku podczas pieczenia. Po wyjęciu z piekarnika, chleb wyjąć z formy i przykryć suchą, czystą ściereczką. Musi ostygnąć, będzie to trwało. Najlepiej spożywać dnia następnego, naprawdę smakuję. Aha, i nie zniechęcać się, pierwsze 2-3 chleby mogą nie wyjść, ale jak zaczną wychodzić to naprawdę satysfakcja gwarantowana. Ważne jest aby pierwszy chleb był jak najprostszy, nie dodajemy żadnych ziaren, otrębów, olejków smakowych itp. Z czasem proponuję mieszanie mąk, potem używanie różnych dodatków. Na początku ma być zakwas, mąką, sól i woda... koniec.

Życzę powodzenia, to nie jest trudne, trzeba temu tylko poświęcić kilka godzin w życiu. Aha i jeszcze jedno, traktujcie ten przepis jak swojego rodzaju wskazówki. Każdy musi sobie wyrobić własną metodę pieczenia. Ja tak zrobiłem... dzisiaj jadam tylko chleb swojego wyrobu....
Pozdrawiam smakoszy
Sebastian